fbpx Skip to content

Psychosomatyka – kiedy ciało daje znaki, że warto zwolnić

          Jak to mówią „w zdrowym ciele – zdrowy duch”, to prawda, ale…
Jeśli prowadzisz zdrowy tryb życia, jesteś aktywna, wysypiasz się, zdrowo odżywiasz, pijesz odpowiednią ilość wody, a zdarzają Ci się bóle lub cierpisz na dolegliwości, których przyczyn nie jesteś w stanie wyjaśnić – to może być zaburzenie psychosomatyczne!

       

          Psychosomatyka to nauka dotycząca wpływu czynników psychicznych (psyche) na stan zdrowia ciała człowieka (soma). Dziś już wiadomo, że permanentny stres jest jednym z głównych powodów chorób takich jak: rak, choroby autoimmunologiczne (np. reumatoidalne zapalenie stawów, stwardnienie rozsiane, bielactwo, choroba Leśniowskiego-Crohna, łysienie plackowate, toczeń rumieniowaty), zawał serca, choroby krążenia, cukrzyca, astma, alergia, depresja, zaburzenia odżywiania, choroby tarczycy, choroba Parkinsona, niepłodność.

Wszystkie powyższe możemy więc zaliczyć do grona chorób psychosomatycznych.

Od razu jednak zaznaczam, że taka choroba (do której powstania przysłużyć mógł się stres) nie rozwinie się na wskutek jednorazowej kłótni z koleżanką, czy z powodu krótkotrwałego stresu związanego z realizacją jakiegoś pojedynczego zadania. Ciężkie choroby psychosomatyczne mogą zostać zainicjowane przez traumatyczne wydarzenia, życie w toksycznej relacji z partnerem / rodzicami / w pracy lub przez tłumienie emocji przez lata. I oczywiście musimy mieś predyspozycje genetyczne do tego typu schorzenia.

Nieco częściej jednak mamy do czynienia z nieco lżejszymi formami „somatyzacji”, czyli objawów psychosomatycznych do których zaliczamy: bóle (głowy, brzucha, kręgosłupa, mięśni), mdłości, wymioty, wzdęcia, odbijanie się, biegunki, swędzenie, drętwienie, pokrzywki, problemy skórne.

Może zdarzyło Ci się kiedyś, że przed rozmową o pracę, bądź ważnym egzaminem miałaś ściśnięty żołądek i nudności, lub co gorsza biegunkę. To są właśnie typowe (a zarazem najpowszechniejsze) objawy psychosomatyczne!

Poniżej przykład somatyzacji z mojego życia.
„Gdy jeszcze jeździłam do pracy komunikacją miejską i autobus stawał w korku miewałam silne, kujące bóle żołądka. Byłam przekonana, że ten ból to jakaś nietolerancja pokarmowa, bądź dysbioza jelitowa. Analizowałam więc, co jadłam danego dnia. Może to nabiał, a może gluten lub strączki… stopniowo eliminowałam te produkty z mojej diety i wprowadzałam suplementację probiotykami. Pomimo licznych eliminacji – dolegliwości nadal się pojawiały i pewnego razu gdy autobus znów staną w korku uświadomiłam sobie, że są one prawdopodobnie związane ze strachem przed spóźnieniem do pracy.
Kto mnie zna ten wie, że jestem odpowiedzialną osobą i strasznie nie lubię się spóźniać. Zrobiłam wewnętrzną rozmowę ze sobą, tłumacząc sobie, że ja nie mam wpływu na korki i nic strasznego się nie stanie, jeśli kiedyś zdarzy mi się spóźnić do pracy. Ból ustał, lecz czasem wracał i za każdym razem musiałam powtarzać moją wewnętrzną rozmowę. W końcu zdecydowałam, że zmieniam mieszkanie, żeby ograniczyć niepotrzebny bodziec stresowy w moim życiu.”

Jednak nie wszyscy reagują na stres w ten sam sposób. Jak to się dzieję, że część osób somatyzacja dotyka, a innych ten problem nie dotyczy?

Jako niemowlęta reagujemy na ból fizyczny i psychiczny w ten sam sposób. Nasz układ nerwowy w tym czasie nie jest w stanie tych dwóch aspektów od siebie rozróżnić, np. boli nas brzuszek (ból fizyczny), lub boimy się i potrzebujemy, żeby ktoś nas przytulił (ból psychiczny) – a obie te niedogodności sygnalizujemy płaczem. Z biegiem czasu, kiedy już potrafimy mówić i zaczynamy coraz więcej rozumieć – rodzice powinni nam tłumaczyć, dlaczego na jakieś wydarzenie reagujemy w dany sposób – pomóc nam nazywać nasze emocje.

Tu znów przykład: dziecko przewraca się i zaczyna płakać – czuje ból fizyczny. Jeśli natomiast zacznie płakać, w reakcji na zabranie mu przez kolegę zabawki to odczuwa ból psychiczny związany ze stratą, brakiem zaufania do kolegi.

Jeśli w dzieciństwie nasi rodzice nie pomagali nam nazywać naszych emocji i nie nauczyli nas rozróżniania ich (być może sami zastali wychowani w taki sposób; nie mieli czasu; nie wiedzieli, że takie zachowanie może wpłynąć później na dorosłe życie ich dzieci), częściej możemy odczuwać dolegliwości wynikające z somatyzacji lub zapadać na choroby psychosomatyczne. Również część z nas po prostu rodzi się z pewną nadwrażliwością na bodźce zewnętrzne tj.: dźwięk, zapach, światło, dotyk, temperaturę… U takich osób, jeśli żyją / pracują w niekomfortowym dla nich środowisku – wystąpienie objawów psychosomatycznych jest bardzo prawdopodobne.

Nie chodzi o to, żeby teraz obwiniać innych o nasze problemy, ale żeby dostrzec fakt, że czasami pewne symptomy z naszego ciała są tak naprawdę sygnałem dla nas, że może zaniedbujemy siebie, swoje emocję i wartości? Oczywiście, najpierw trzeba zrobić badania i udać się na wizytę do lekarza, aby upewnić się, że pod względem fizycznym wszystko jest w porządku. 😉

Wiem, że często nie jest łatwo usunąć stresory ze swojego życia. Ale warto przeprowadzić rozmowę z samą sobą:
– czy dany stresor w rzeczywistości mocno mi zagraża, czy tylko ja go tak postrzegam?
– dlaczego akurat boję się danej rzeczy?
– co może się stać, jeśli dana sytuacja się wydarzy?

Oto kilka rad, które mogą Wam pomóc uniknąć objawów psychosomatycznych:

  • zachowaj równowagę między pracą, a życiem prywatnym,
  • dbaj o dobre relację międzyludzkie,
  • wypoczywaj, codziennie znajdź kilka / kilkanaście minut na relaks. Tu idealnie sprawdzi się spacer po lesie, lub inna forma kontaktu z naturą, masaż, kąpiel, spotkanie z przyjaciółką, zabawa z pupilem, itp.
  • wysypiaj się (przeczytaj artykuł o ŚNIE),
  • odżywiaj się zdrowo – chyba nie muszę Wam powtarzać jak ogromny wpływ na nasze samopoczucie ma to, co jemy,
  • bądź aktywna i zadbaj o to, żeby trening był dla Ciebie przyjemnością, a nie kolejnym bodźcem stresowym (wybierz aktywność, którą lubisz, dobierz intensywność treningu do swoich możliwości),
  • stosuj odpowiednie metody radzenia sobie ze stresem, np. głębokie oddychanie – polega ono na wykonywaniu spokojnych wdechów i wydechów. Wówczas powinnaś się maksymalnie koncentrować na tej czynności, a między poszczególnymi możesz przytrzymać powietrze na 1 lub 2 sekundy. Dobrym pomysłem będą również wizualizacje. Polegają one na wyobrażeniu sobie jakiegoś pięknego miejsca, w którym chcielibyśmy się znaleźć, koncentrując się przy tym na widokach i odgłosach jakie tam słyszymy..
  • znajdź sobie hobby,
  • pisz dziennik (opisuj w nim jak się czułaś danego dnia, jakie emocje Ci towarzyszyły, co wzbudziło dane emocję, za co jesteś wdzięczna)
  • medytuj.

 

Jeśli jednak sama nie jesteś w stanie poradzić sobie z problemami i somatyzacje utrudniają Ci życie, lub masz chorobę, na którą nie działają konwencjonalne metody leczenia – zachęcam Cię do wizyty u psychoterapeuty.

Każda z nas jest inna, ma swój własny bagaż doświadczeń i przeżyć, została inaczej wychowana… dlatego nie ma jednego, uniwersalnego rozwiązania. Ważne jest żebyś w dzisiejszym zabieganym życiu znalazła czas na wejrzenie w głąb swojej duszy i zadbanie o siebie. Problemy psychosomatyczne same nie znikną, a bagatelizowane przez długie lata mogą prowadzić do poważnych konsekwencji zdrowotnych.

 

Bibliografia:
– Lisa Feldman Barret, „Jak powstają emocje. Sekretna życie mózgu”, Wydawnictwo: CeDeWu Sp. z o. o. Warszawa 2018
– Siwiak-Kobayashi Maria, Zaburzenia występujące pod postacią somatyczną (somatoformiczne) w: Bilikiewicz A. i in. red., Psychiatria kliniczna, Med Urban &Partners, Wrocław 2002;

 

Autor: Aneta Kłaczkowska, trener personalny

Aneta_blog

Published inTreningZdrowie