fbpx Skip to content

„Trenuję, a nie chudnę”, czyli o spontanicznej aktywności fizycznej (NEAT)

        Powszechnie wiadomo, że jeśli chcemy cieszyć się dobrym zdrowiem i szczupłym, wysportowanym ciałem powinnyśmy wyeliminować z diety to, co szkodzi, jeść regularnie oraz być aktywnym fizycznie. Powyższe rady wydają się kluczowe do osiągnięcia sukcesu. Co jednak, jeśli pomimo przestrzegania zaleceń żywieniowych oraz systematycznych treningów efekty nie są zadowalające?

        Pierwszym czynnikiem, który może być powodem braku efektów sylwetkowych jest zdrowie, a właściwie jego brak. W takim momencie warto zrobić sobie podstawowe badania z krwi, lub (jeśli były wykonywane niedawno) ponownie zaglądnąć do wyników i dokładnie je przeanalizować. Pomocna może być konsultacja z lekarzem, który odpowiednio je zinterpretuje. Stan naszego organizmu ma olbrzymi wpływ na kształtowanie się sylwetki i jego kontrola powinna być pierwszą czynnością, jaką w takiej sytuacji wykonamy.

Drugim czynnikiem, który może skutkować brakiem spadku masy ciała pomimo treningów i zdrowego odżywiania, jest nie wystarczająca ilość ruchu na co dzień. Trening 3 razy w tygodniu na siłowni, to świetny początek, aby sylwetka nabierała wymarzonych kształtów, ale aktywność fizyczną należy podtrzymać również w życiu codziennym. Tydzień ma 168 godzin – 3 godziny na siłowni to niecałe 2% tego czasu!

Właśnie m.in. z tego względu tak ważna jest spontaniczna aktywność fizyczna, czyli non-exercise activity thermogenesis, tak zwany NEAT. Determinuje on całkowitą liczbę kalorii spalaną w ciągu dnia i pomaga utrzymać prawidłową masę ciała. Do NEAT zaliczamy wszystkie wydatki energetyczne, które powstają w trakcie dnia i nie są związane z treningiem (zaplanowaną aktywnością fizyczną), utrzymaniem podstawowych procesów życiowych i efektem termicznym pożywienia. Jest to np.: wiercenie się, chodzenie podczas przedstawiania projektu, wchodzenie po schodach, czy gestykulacja podczas rozmowy…

Weźmy pod uwagę przykład, gdzie celem jest redukcja masy ciała. Aby cel udało się osiągnąć, całkowity bilans energetyczny z dnia musi być ujemny. Na całkowita przemianę materii składają się: podstawowa przemiana materii, termiczny efekt pożywienia, kalorie spalane podczas zaplanowanej aktywności fizycznej, zwiększona powysiłkowa konsumpcja tlenu oraz ilość kalorii wydatkowana na spontaniczną aktywność fizyczną.

CPM = PPM + TEF + TEA + EPOC + NEAT

Powyższe równanie dokładnie przedstawia co wchodzi w skład całkowitej przemiany materii. Jak widać – NEAT też tam jest. Co więcej, źródła podają, że wydatek energetyczny generowany przez spontaniczną aktywność może wahać się od 10% (u osób prowadzących siedzący tryb życia) do nawet 50% (u osób aktywniejszych). Osoby żyjące w ciągłym ruchu, od których aż bije energia – mogą spalać dziennie nawet do 2000kcal więcej, pomimo podobnych parametrów sylwetkowych! Jak widzisz różnica jest ogromna!

        Co zatem zrobić, aby nasz bilans kaloryczny był ujemny?
Ruszać się i… ruszać się! 😉
Spacer od przystanku do przystanku, wyjście po kawę, segregowanie dokumentów, itd. itp. A jeśli w pracy nie mamy możliwości na dodatkową porcję ruchu? Wówczas zachęcam do wykonywania choćby krótkiego cardio w ciągu dnia (lepsze to, niż nic). Brak sprzętu w mieszkaniu, to żadna przeszkoda! Możesz po prostu włączyć muzykę i za nią podążać. Tańcz, podskakuj, rób, co Ci w duszy gra, a kalorie „spalą się” przy okazji. 😉

Autor: Joanna Hoszowska

Asia

Published inMotywacjaTreningZdrowie